czwartek, 18 lutego 2021

Kolczyki do kompletu

 

Dorobiłam kolczyki do kompletu z wisiorem, który Wam ostatnio pokazałam. Co prawda one są bez labradorytów, ale za to z pięknymi szklanymi koralikami z podobną czarną tęczą jak ma kamień w naszyjniku.

 

 

A tak wyglądają w komplecie:

 





środa, 3 lutego 2021

Pierwszy wisior z labradorytem


Pierwsza praca z naturalnym kamieniem gotowa.

Niestety, koraliki z labradorytu, na które czekałam, okazały się 
nie do użycia, musiałam zastosować koraliki szklane.              
Ale uważam, że wyglądają w tym zestawieniu całkiem nieźle, 
mają tajemniczy blask, który ładnie współgra z blaskiem zorzy polarnej.
 



poniedziałek, 25 stycznia 2021

Kamień Zorzy Polarnej

 

Dojrzałam do zmian w moim rękodziele.  Postanowiłam, że pora zacząć oprawiać kamienie naturalne, a nie tylko szkło, jak do tej pory. Kupiłam LABRADORYTY zwane Kamieniami Zorzy Polarnej. Faktycznie wyglądają, jakby w nich tę zorzę zamknięto... a może zaklęto...?  Ja taki efekt nazywałam wcześniej czarną tęczą, ale chyba zorza polarna jest trafniejszym określeniem. Gapię się w nie jak urzeczona, mają iście hipnotyzujący blask. 

Ten pierwszy z lewej od razu się do mnie uśmiechnął – będzie mój! Zrobię z niego dla siebie naszyjnik, myślę o kolii. Moja córcia chce kamień w kształcie łezki, ma sobie wybrać jeden z dwóch z prawej na wisiorek. 

Zamówiłam do tych prac drobne koraliki z labradorytów, ale jeszcze nie dotarły, czekam z niecierpliwością. Tymczasem – nie mogąc się doczekać – zaczęłam oplatać pierwszy kamień, o ten:


Już po wstępnym oplocie widać, że czarny kolor nici wydobywa tajemnicze piękno z kamienia. No sami zobaczcie:

 

No to do roboty, do roboty!


wtorek, 15 grudnia 2020

Jarmark Rozmaitości

 

Z takim oto straganikiem stanęłam w miniony weekend na Jarmarku Rozmaitości w moim mieście.

To była spontaniczna akcja, bo na przygotowanie się do udziału miałam jedno popołudnie. Tak późno się dowiedziałam o imprezie, że w pierwszej chwili chciałam zrezygnować, no ale ostatecznie się sprężyłam – trochę na łapu-capu -  i poszłam. Zadowolona jestem. Fakt, że ruch był mały, ale coś tam jednak posprzedawałam. Poza tym trochę się rozreklamowałam, porozdawałam ulotki, nawiązałam kontakty…Takie jarmarki mają się odbywać w naszym mieście co miesiąc, oczywiście jeśli wirus pozwoli. Oczywiście mam zamiar uczestniczyć!